Preegzystencja

Nauka Kościoła: Syn Boży jest od wieczności zrodzony z Ojca, przez Niego wszystko się stało, a dla naszego zbawienia zstąpił On z nieba i stał się człowiekiem. Tak wyznają Kościoły od soborów w Nicei (325) i Konstantynopolu (381). Także niektórzy przeciwnicy Trójcy obstawali przy istnieniu Chrystusa przed narodzeniem: miał On być pierwszym stworzeniem Boga, przez które powstał świat.
Sozzini: Przed poczęciem w łonie Maryi Syna Bożego nie było. Jezus z Nazaretu jest prawdziwym człowiekiem, a jednak jednorodzonym Synem Bożym, ponieważ został poczęty mocą Ducha Świętego (Łk 1,35) i ponieważ Bóg Go uświęcił i posłał, wzbudził z martwych i wywyższył ponad wszystko. Gdy Pismo mówi, że był On „na początku”, że „przezeń stworzone są wszystkie rzeczy” i że miał chwałę „pierwej, niżeli świat był”, ma na myśli początek Ewangelii, nowe stworzenie i postanowienie Boże. Słowa „Pierwej niż Abraham był” Sozzini czyta jako „zanim Abraham się stanie”: zanim Abraham stanie się ojcem wielu narodów.
Najbardziej zaskakująca teza: To, że Jezus „zstąpił z nieba”, Sozzini bierze dosłownie, ale jako wypowiedź o człowieku Jezusie: przed swoim publicznym wystąpieniem został On porwany do nieba i tam nauczył się od Boga tego, co miał głosić.
Puenta: Istnienie przed narodzeniem nie wywyższa Chrystusa. Według Sozziniego przesłania ono największe dzieło Boga: to, że prawdziwego człowieka, naszego brata, wyniósł do takiej chwały.
Czy Syn Boży istniał już, zanim narodził się Jezus z Nazaretu? Wielkie Kościoły odpowiadają twierdząco, w sposób wiążący od soborów IV wieku, a nawet wśród przeciwników Trójcy byli tacy, którzy się tego trzymali. Fausto Sozzini zaprzeczał — nie po to, by pomniejszyć Chrystusa, lecz by widzieć Go takim, jakim głosili Go apostołowie: jako prawdziwego człowieka, którego Bóg przez swego Ducha powołał do istnienia w łonie Dziewicy, przeprowadził przez śmierć i zmartwychwstanie i wyniósł do chwały przewyższającej wszystko.
Pytanie: czy Syn Boży istniał przed Jezusem?
Preegzystencją (od łacińskiego prae, „przed”, i existere, „wyłaniać się, istnieć”) nazywa się naukę, że Chrystus istniał jako osoba już przed swoim ludzkim narodzeniem. Że Chrystus był w planie Bożym ustalony przed światem, nie kwestionuje nikt, kto czyta Biblię. Piotr pisze o krwi Chrystusa jako baranka „przejrzanego przed założeniem świata, a objawionego czasów ostatecznych dla was” (1 P 1,20). Sporne jest, czy wtedy także rzeczywiście istniał: jako działająca istota, która później stała się człowiekiem.
W przedmowie do swojej dysputy z Erasmusem Johannisem Sozzini rozróżnia dwie formy, w jakich nauka ta była w jego czasach głoszona. Obie uważa za źródło brzemiennej w skutki niewiedzy, bo kto tak myśli, nie dostrzega wywyższenia człowieka Jezusa:
„Źródłem zaś i głową tak wielkiej i tak zgubnej niewiedzy jest i zawsze było niewłaściwe myślenie o istnieniu jednorodzonego Syna Bożego i mniemanie, że zanim Jezus z Nazaretu został poczęty z Ducha Świętego i narodził się z Dziewicy, istniał już rzeczywiście i w pełni jednorodzony Syn Boży — który mianowicie albo został zrodzony z samej istoty Boga Ojca, albo z niczego, zanim cokolwiek innego zostało stworzone, został stworzony przez samego Boga, i w swoim czasie przyjął naturę ludzką albo przyoblekł się w człowieka, albo, jak wolą mówić inni, w ludzkie ciało (corpus), czyli w ciało (carnem).”
Fausto Sozzini, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Przedmowa dedykacyjna do Hieronima Moskorzowskiego › Dlaczego poznanie wywyższenia Chrystusa jest konieczne
Pierwsza forma to nauka wielkich Kościołów. Sobór Nicejski ustalił ją w 325 roku przeciwko aleksandryjskiemu prezbiterowi Ariuszowi, dla którego Syn był stworzeniem, powołanym przez Boga z nicości przed wszystkimi czasami. Druga forma to nauka samego Ariusza. W XVI wieku głosili ją na nowo niektórzy antytrynitarze, którzy wprawdzie odrzucali Trójcę, ale nie chcieli rezygnować z niebiańskiego istnienia Chrystusa przed narodzeniem. Jeszcze inni, jak Michał Serwet, spalony w 1553 roku w Genewie, odrzucali wiecznego Syna, ale trzymali się wiecznego Słowa w Bogu. Sozzini odrzuca każdą z tych form: Syna Bożego nie było, zanim został poczęty Jezus z Nazaretu.
Jak bardzo ta kwestia dzieliła nawet samych antytrynitarzy, pokazuje dysputa, którą Sozzini prowadził w 1584 roku w Krakowie z Erasmusem Johannisem. Obaj wyznawali jednego Boga, Ojca. Erasmus, późniejszy kaznodzieja zboru unitariańskiego w Klużu w Siedmiogrodzie, uważał jednak Chrystusa za substancję duchową, którą Bóg stworzył jako pierwszą ze wszystkich i która potem przyoblekła się w ludzkie ciało. Poprosił zbór krakowski o pozwolenie na przedstawienie swoich racji, a bracia powierzyli odpowiedź Sozziniemu:
„Bracia przystali na to i zgodnie z wolą samego Erasmusa powierzyli imiennie jednemu ze swego grona zadanie odpowiadania na jego argumenty w obecności innych, którzy mieli tam być. Tym jednym byłem zaś ja sam. Tak więc przez dwa dni rozprawialiśmy przyjaźnie i spokojnie, a ja odpowiadałem z osobna i po kolei na wszystko, co Erasmus przytaczał — choć moje odpowiedzi w żaden sposób nie mogły trafić Erasmusowi do przekonania.”
Fausto Sozzini, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Przedmowa dedykacyjna do Hieronima Moskorzowskiego › Jak doszło do tej dysputy
Pisemne odparcie Sozzini ukończył 30 listopada 1584 roku. Erasmus nigdy nie odpowiedział; mimo to w 1595 roku Sozzini oddał dysputę do druku — wyraźnie po to, by pobożni i uczeni czytelnicy mogli sami osądzić. Przeciw drugiej stronie bronił tej samej nauki już wcześniej. Reformowany teolog z Litwy Andrzej Wolan (Andreas Volanus) zaatakował Braci Polskich w piśmie napominającym, nazywając ich „samosatenianami” i „ebionitami”. Dwie odpowiedzi Sozziniego na to pismo, O naturze Jezusa Chrystusa, również omawiają po kolei miejsca, na które powoływano się na rzecz istnienia Chrystusa przed narodzeniem; druga z nich jest datowana na wrzesień 1583 roku, a dedykacja całego pisma na 14 czerwca 1588 roku. Wraz z Katechizmem Rakowskim, komentarzem Sozziniego do Pierwszego Listu św. Jana oraz wykładami Györgya Enyediego i Johannesa Crella oba te pisma stanowią podstawę poniższego omówienia. Katechizm przytaczamy w przekładzie z wersji łacińskiej, którą na nowo opracowali Johannes Crell, Jonasz Szlichtyng i Martin Ruar.
Strona przeciwna jej własnymi słowami
Nauka kościelna znalazła swój wiążący kształt w nicejsko-konstantynopolitańskim wyznaniu wiary, które do dziś jest wypowiadane w większości Kościołów. Na Zachodzie odmawiano je po łacinie; fragment o Chrystusie brzmi (przekład własny):
„I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego jednorodzonego, z Ojca narodzonego przed wszystkimi wiekami, Boga z Boga, światłość ze światłości, Boga prawdziwego z Boga prawdziwego, zrodzonego, nie uczynionego, współistotnego Ojcu, przez którego wszystko zostało uczynione. On dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia zstąpił z niebios, przyjął ciało z Ducha Świętego, z Maryi Dziewicy, i stał się człowiekiem.”
Et in unum Dominum Iesum Christum, Filium Dei unigenitum, et ex Patre natum ante omnia saecula. Deum de Deo, lumen de lumine, Deum verum de Deo vero, genitum, non factum, consubstantialem Patri: per quem omnia facta sunt. Qui propter nos homines et propter nostram salutem descendit de caelis. Et incarnatus est de Spiritu Sancto ex Maria Virgine, et homo factus est.
Zawarte są w nim trzy elementy: Syn istniejący przed wszystkimi wiekami, stworzenie przez Niego oraz zstąpienie z nieba w ciało. Erasmus Johannis odrzucał pierwszy z nich w ujęciu soborowym, ponieważ jego Chrystus nie był wieczny, lecz był pierwszym stworzeniem; drugiego i trzeciego się trzymał. Jego racje dysputa przytacza — jak zaznaczono w druku — „na ile było to możliwe, słowo w słowo” z jego własnego streszczenia. Druga racja pokazuje, o co mu chodziło:
„Po drugie, niemało odbiera się Chrystusowi i Jego godności, jeśli uważa się Go za samego tylko człowieka, w którym nie ma nic istotnego, czego nie dałoby się znaleźć także w jakimkolwiek innym człowieku, i jeśli przez Niego dokonują się jedynie dzieła odkupienia. Godnie natomiast czci się Chrystusa wtedy, gdy uważa się Go nie tylko za syna Maryi, lecz także za jednorodzonego Syna Bożego, którego istota jasnością i blaskiem daleko przewyższa istotę wszystkich aniołów — jakkolwiek duchowa by ona była — i który był przed początkiem wszystkich rzeczy, i przez którego Bóg świat nie tylko odkupił, lecz także stworzył z niczego.”
Godność Chrystusa, majestat Boga, wielkość odkupienia, pochwały Pisma: wszystko to zdawało się Erasmusowi wymagać, by Chrystus był czymś więcej niż człowiekiem, i to więcej niż człowiekiem obdarzonym większymi darami niż wszyscy inni. Swoją piątą i, jak twierdził, rozstrzygającą rację widział w tym, że nauki Sozziniego można bronić tylko wtedy, gdy „bardzo wiele wypowiedzi Pisma gwałtem się wykręca”. Na ten zarzut Sozzini odpowiada, omawiając miejsca Pisma jedno po drugim. Pozostałe racje podważa u samego korzenia.
Punkt wyjścia Sozziniego: prawdziwy człowiek, a jednak Syn Boży
Dla Sozziniego pytanie o istnienie Chrystusa przed narodzeniem nie jest uczonym dzieleniem włosa na czworo, lecz dotyka samego fundamentu zbawienia. W przedmowie do swojej dysputy pisze:
„Oto dokąd wreszcie prowadzi owo mniemanie o istnieniu jednorodzonego Syna Bożego przed narodzeniem Jezusa z Nazaretu z Dziewicy: do tego mianowicie, że nie tylko zostaje przesłonięte przedziwne, wszystko przewyższające i dla rodzaju ludzkiego najzbawienniejsze dzieło Boże, którym jest wyniesienie człowieka Jezusa Chrystusa do równości z sobą samym, lecz że zaprzecza się, by Jezus Chrystus był prawdziwym człowiekiem. To znaczy: że sam fundament naszego wiecznego zbawienia zostaje niemal od podstaw obalony, a najmądrzejsze postanowienie samego Boga, by przekazać nam i ukazać drogę do nieśmiertelności, zostaje prawie udaremnione.”
En quo tandem perducat sententia ista de unigeniti filii Dei, ante Jesum Nazarenum ex virgine natum, existentia …
Fausto Sozzini, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Przedmowa dedykacyjna do Hieronima Moskorzowskiego › Dlaczego poznanie wywyższenia Chrystusa jest konieczne
Największym dziełem Boga nie jest według Sozziniego to, że jakaś niebiańska istota przyszła na ziemię, lecz to, że Bóg wyniósł człowieka spośród nas aż do swego własnego majestatu. Kto przyjmuje Syna istniejącego przed tym człowiekiem, odwraca wzrok od wywyższenia ku wcześniejszemu istnieniu i traci z oczu Tego, na którym widać, dokąd Bóg chce poprowadzić człowieka. Dlatego Sozzini obstaje przy słowie Pawła: jedynym pośrednikiem jest „człowiek Chrystus Jezus” (1 Tm 2,5):
„Przewodnikiem zaś i wskazicielem owej drogi był, z postanowienia samego Boga, Jezus Chrystus jako człowiek, i nikt inny; jak wyraźnie zaświadcza apostoł Paweł, że jest jeden jedyny pośrednik między Bogiem a ludźmi: człowiek Chrystus Jezus. Dlatego musimy uznać, że właśnie ten człowiek został wyniesiony do tak wielkiego majestatu. Uczynią to zaś słusznie i prawdziwie dopiero ci, którzy nie uznają żadnego innego jednorodzonego Syna Bożego ani przed tym człowiekiem, ani obok niego.”
Fausto Sozzini, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Przedmowa dedykacyjna do Hieronima Moskorzowskiego › Dedykacja i cel zboru
Co zatem czyni Jezusa Synem Bożym, jeśli nie zrodzenie przed wszelkim czasem? Katechizm Rakowski zaczyna swoją naukę o osobie Chrystusa od zdania, „że ze swej natury jest prawdziwym człowiekiem — niegdyś wprawdzie, gdy żył na ziemi, śmiertelnym, teraz zaś nieśmiertelnym”. Zaraz potem pyta, czy w takim razie Jezus jest zwykłym człowiekiem:
„Pytanie: Czy zatem Pan Jezus jest zwykłym lub pospolitym człowiekiem?
„Odpowiedź: Bynajmniej. Choć bowiem z natury jest człowiekiem, jest on zarazem jednorodzonym Synem Bożym, i to od samego swego początku. Został bowiem poczęty za sprawą Ducha Świętego i zrodzony z Dziewicy bez jakiegokolwiek obcowania z mężczyzną, i nie miał innego Ojca niż Boga; … O tym mówi anioł do Maryi w Łk 1,35: «Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego osłoni cię; dlatego też to Święte, które z ciebie się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym.»”
Katechizm Rakowski — O poznaniu Chrystusa
Poczęcie nie jest jedynym powodem, dla którego Jezus jest nazywany Synem Bożym. W swoim rozbiorze pewnego trynitarnego dowodu Sozzini wylicza, jakie powody podaje na to Pismo. Zrodzenia z istoty Boga nie ma wśród nich:
„Nigdzie bowiem nie znajdziesz wyraźnie podanego ani choćby tylko zasugerowanego tego powodu, że został zrodzony z samej substantia, czyli istoty Boga. Lecz albo z powodu sposobu poczęcia w łonie matki; albo z powodu uświęcenia przez Boga i posłania na świat; albo z powodu zmartwychwstania, po którym mianowicie nastąpiło uwielbienie i wywyższenie ponad wszystkie rzeczy stworzone; albo z powodu wiecznego kapłaństwa i królestwa, które otrzymał od Boga; albo z powodu innych tego rodzaju rzeczy znajdziesz, że jest Synem Bożym i tak jest nazywany.”
Fausto Sozzini, Rozbiór argumentu na rzecz trójjedynego Boga (Argumenti pro trino et uno Deo examinatio), w tomie O autorytecie Pisma Świętego — Synostwo Boże Chrystusa według ciała
Nawet słowo psalmu, na które chętnie powołuje się nauka o wiecznym zrodzeniu — „Syn mój jesteś ty, Jam ciebie dziś spłodził” (Ps 2,7) — Paweł odnosi do wzbudzenia Jezusa z martwych (Dz 13,33). Katechizm stwierdza w tej sprawie trzeźwo: „Słowo «dziś» bowiem, oznaczając określony czas, w żaden sposób nie może oznaczać wieczności”.
Johannes Crell (1590–1633), rektor Akademii Rakowskiej, wyprowadził z relacji Łukasza jeszcze jeden argument. Gdyby Jezus jako osoba istniał już od wieczności, w chwili zwiastowania byłby już Synem Bożym, a anioł mógłby co najwyżej mówić o drugim, nowym synostwie. Crell pyta:
„Dlaczego więc w słowach anioła nie ma najmniejszej wzmianki o tej rzeczy? Dlaczego nie wyraził się tak, by było jasne, że ta sama osoba już wcześniej była wprawdzie Synem Bożym od całej wieczności, teraz zaś stanie się nim jeszcze w inny, nowy sposób?”
Johannes Crell, O jednym Bogu Ojcu (De uno Deo Patre, 1631) — Księga pierwsza, sekcja druga, rozdz. XXXI
Boże synostwo zaczyna się więc od poczęcia. O jakimś wcześniejszym anioł nic nie wie, a gdyby to była prawda, nie wolno by mu było o nim milczeć.
Godność bez preegzystencji
Zarzut, że odbiera Chrystusowi godność, Sozzini obraca przeciwko oponentowi. Godność nie tkwi dla niego w materii, z której ktoś się składa, lecz w tym, czego dokonuje. A chwała Boża jest tym większa, im skromniejsze jest narzędzie, przez które Bóg dokonuje wielkich rzeczy:
„Ale godności tego rodzaju nie należy tak bardzo szukać dla osoby Chrystusa; i daleko wyżej od niej trzeba cenić, i o wiele bardziej trzeba powiedzieć, że do chwały i czci Chrystusa należy to, z czym owa godność nie może współistnieć: mianowicie to, że Chrystus, choć co do samej istoty nie był niczym innym niż człowiekiem, okazał się jednak w dobrowolnych i godnych pochwały słowach i czynach takim, jakim nie okazał się żaden człowiek ani nigdy się nie okaże.
„Do tego dochodzi, że nie tyle o chwałę samego Chrystusa — a cóż dopiero o ową godność — powinniśmy się troszczyć, ile o chwałę Bożą. Ta zaś jawi się o wiele większa, jeśli Bóg przez Chrystusa, choć był On tylko człowiekiem, dokonał tak wielu i tak wielkich rzeczy, niż gdyby dokonał tego samego przez Niego jako obdarzonego jakąś istotą bardziej boską — choćby nawet otrzymał ją od Niego w darze. Jak bowiem artysta zasługuje na o wiele większą pochwałę i chwałę, jeśli lichszym i samym w sobie mniej do tej rzeczy przydatnym narzędziem wykona jakieś znakomite dzieło, niż gdyby to samo dzieło wykonał narzędziem doskonalszym i samym w sobie do tej rzeczy najlepiej przydatnym — choćby nawet owo narzędzie sam sporządził.”
Atqui haec multo major conspicitur, si per Christum, licet purum hominem, tot tantaque Deus patraverit …
Fausto Sozzini, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Pięć racji Erasmusa Johannisa i ich odparcie › Odpowiedź na drugą rację: godność osoby
Nie jest to ustępstwo, lecz właściwa myśl Sozziniego. Najbardziej zdumiewające w Chrystusie nie jest niebiańskie pochodzenie, lecz to, że Bóg dał ukrzyżowanemu człowiekowi władzę, o której On sam mówi: „Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi” (Mt 28,18). Gdy Erasmus wyliczał najznakomitsze dzieła Boże, Sozzini mu wytknął:
„Powiem tylko jedno: bardzo się dziwię, że wśród bezpośrednich dzieł Boga, które są zdecydowanie najznakomitsze, nie wspomniałeś o tym, które ja wymieniłem — mianowicie o stworzeniu Odkupiciela — a zarazem o wywyższeniu człowieka Jezusa Chrystusa; czy ktoś może choćby myślą ogarnąć dzieło Boże znakomitsze i bardziej godne podziwu niż te, nie wiem.”
Fausto Sozzini, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Argument ósmy: godność dzieł › Przypomnienie ustnej rozmowy
Z tej myśli przewodniej wynika szereg racji, które Sozzini i jego następcy wciąż na nowo wysuwali przeciwko istnieniu Chrystusa przed narodzeniem:
- Pośrednik jest człowiekiem. „Boć jeden jest Bóg, jeden także pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek Chrystus Jezus” (1 Tm 2,5). Inaczej, jak zauważa Sozzini, Paweł „nie poprzestałby na prostym określeniu «człowiek»”.
- Mesjasz musiał być człowiekiem. Izrael oczekiwał króla z nasienia Dawida, a prawdziwy król musi być tego samego gatunku co ci, nad którymi panuje.
- Syn, który przyobleka się w człowieka, nie byłby ani jednym, ani drugim. Gdyby Chrystus składał się z niebiańskiego Syna i z człowieka, w którego tamten się przyoblekł, nie byłby według Sozziniego w rzeczywistości „ani jednorodzonym Synem Bożym, ani synem Maryi” — tak jak człowiek złożony z duszy i ciała nie jest ani duszą, ani ciałem.
- Wzór musi być widoczny. Paweł stawia Chrystusa za wzór do naśladowania (Flp 2,5; 2 Kor 8,9). Tego, co ktoś miałby uczynić przed swoim narodzeniem, nikt nie widział i nikt nie może naśladować.
- Wywyższenie zakłada uniżenie. „Dlatego też Bóg nader go wywyższył” (Flp 2,9). Dopiero przez śmierć i zmartwychwstanie Chrystus stał się naszym Panem „rzeczywiście i z pełnym prawem” (Rz 14,9). Kto przypisuje Mu to panowanie już przed światem, czyni z wywyższenia zwykły powrót.
- Pismo milczy o wcieleniu. Łukasz opowiada o żłobie, ale nic o tym, że niebiańska istota przyjęła ciało. Dla Crella takie milczenie przy tak wielkim wydarzeniu jest niewytłumaczalne.
Miejsca Pisma powoływane przez stronę przeciwną
Erasmus przedstawił czternaście argumentów z Pisma, Wolan podobne. Katechizm Rakowski wymienia trzy główne dowody przeciwników: Chrystus miał być na początku, w niebie i przed Abrahamem. Metoda Sozziniego jest wszędzie ta sama. Traktuje poważnie brzmienie tekstu, czyta kontekst i pyta, co mogli zrozumieć pierwsi czytelnicy. Co do ciężaru dowodu ustanowił jasną regułę:
„Stąd widać, że nie tylko w tym, lecz także w większości innych twoich argumentów, w których w rzeczy samej dzieje się to samo, kryje się milczące przemycenie tego, czego należy dowieść. A ponieważ dotyczy ono twierdzenia o rzeczy, która poza tym sama w sobie jest całkowicie paradoksalna i wielce niedorzeczna — mianowicie że ktoś istniał, zanim urodził się ze swojej matki — wystarczy każde zastrzeżenie, nawet mało prawdopodobne, byle tylko w jakikolwiek sposób mogło mieć miejsce, aby te twoje dowodzenia osłabić i rozwiązać.”
Fausto Sozzini, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Argument trzeci: poniżenie zakłada wcześniejszą chwałę › Dwie niedorzeczności stanowiska przeciwnego
Kto twierdzi coś tak niezwykłego jak życie przed własnym narodzeniem, musi tego dowieść w sposób nieodparty. Sozzini nie musi więc w każdym wypadku wykazywać, która wykładnia jest właściwa; wystarczy pokazać, że tekst dopuszcza inną, prostszą. Zwykle jednak czyni więcej.
Jana 1,1–3: „Na początku było Słowo”
„Na początku było Słowo, a ono Słowo było u Boga, a Bogiem było ono Słowo. To było na początku u Boga. Wszystkie rzeczy przez nie się stały” (J 1,1–3). Nie ma w Nowym Testamencie miejsca — pisze György Enyedi, superintendent siedmiogrodzkich unitarian — z którego, jak się sądzi, można by pewniej dowieść „bóstwa i istnienia Chrystusa przed Matką” niż z tego. Sozzini i Katechizm czytają je słowo po słowie inaczej.
Przez „początek” nie należy tu rozumieć początku świata. Początek, mówi Katechizm, jest właśnie przeciwieństwem wieczności; o jaki początek chodzi, wynika z przedmiotu, o którym pisze Jan:
„W przywołanym miejscu, gdzie mówi się, że Słowo, czyli Mowa, było na początku (J 1,1), nie ma nic o owej przedwieczności, gdyż tu wspomniany jest początek, który jest przeciwieństwem przedwieczności. Słowo «początek» zaś, użyte nieokreślenie, rozumie się z przedmiotu i materii, o którą chodzi: Ponieważ dla Jana przedmiotem jest Ewangelia, to znaczy rzeczy dokonane pod Ewangelią, nie pozostaje tu nic innego do pomyślenia niż początek Ewangelii, i to już znany chrześcijanom, do których pisze; a był nim przyjście i kazania Chrzciciela, jak poświadczają wszyscy Ewangeliści, którzy zaczynają samą Ewangelię od przyjścia i kazań Chrzciciela.”
Katechizm Rakowski — O poznaniu Chrystusa › Badanie dowodów biblijnych na rzecz boskiej natury Chrystusa › Słowo na początku
Tak też zaczyna Marek: „Ten jest początek Ewangielii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego” (Mk 1,1), i od razu opowiada o Chrzcicielu. Jan używa tego słowa tak samo, gdy Jezus mówi do uczniów: „bo ze mną od początku jesteście” (J 15,27). W swoim komentarzu do Pierwszego Listu św. Jana Sozzini czyni z tego regułę: wyrażenie „od początku” nie oznacza początku świata, lecz należy je „odnosić do przedmiotu, o którym mowa”.
Słowo nie jest dla Sozziniego drugą istotą obok Boga, lecz imieniem człowieka Jezusa, ponieważ przez Niego Bóg obwieścił swoją Ewangelię:
„Dalej: to, co mówi Jan, że wszystko stało się przez Słowo, należy odnieść do wszystkiego, co należało do sprawy Ewangelii, o której sam podjął się pisać i którą ów człowiek Chrystus Jezus pierwszy otworzył światu; z tego właśnie powodu nazwał Go «Słowem» albo «Mową».”
Fausto Sozzini, O naturze Jezusa Chrystusa (De Jesu Christi natura) — Pierwsza odpowiedź na napomnienie Andrzeja Wolana › Kolosan 1: pierworodny stworzenia
Katechizm objaśnia to imię podobnie: Jezus jest nazywany Słowem Bożym, „dlatego, że był bezpośrednim tłumaczem woli Bożej, a zarazem jej wykonawcą”. Także zdanie, że Słowo było „u Boga”, ma dla niego sens historyczny. Na początku Ewangelii, gdy nauczał Chrzciciel, Jezus już „piastował swój urząd, choć go jeszcze nie sprawował, gdyż w owym czasie przebywał u Boga”; co to oznacza, pokazuje niżej część o zstąpieniu z nieba. A „Bogiem było ono Słowo”? Słowo Boże według Katechizmu „z konieczności musi być czymś innym niż sam Bóg”, skoro było u Niego. Bogiem zaś jest nazywane dlatego, że Bóg dał Mu boską moc. W tym sensie Sozzini nie waha się nazywać Chrystusa prawdziwym Bogiem:
„Ponieważ owo Słowo, które nie jest niczym innym jak człowiekiem Jezusem Chrystusem, całe swoje bóstwo zawdzięcza Stwórcy nieba i ziemi, prawdziwemu Bogu, i jest Mu całkowicie podporządkowane, przeto choć i ono samo jest prawdziwym Bogiem, nie ustanawia się jednak dwóch prawdziwych bogów w takim sensie, by ktoś mógł się o to słusznie gorszyć.”
Fausto Sozzini, odpowiedzi na Tezy o wyłączeniu Chrystusa z prawdziwego bóstwa (Theses de Christo a vera divinitate excludendo), w tomie O autorytecie Pisma Świętego — Do tezy szóstej
Nowy Testament Rakowski, niemiecki przekład Braci Polskich z 1630 roku, oddaje ten werset zgodnie z tą wykładnią: „Na początku była Mowa, a Mowa była u Boga, a Mowa była bogiem” (die Rede war ein Gott). To, że wreszcie „wszystkie rzeczy” stały się przez Słowo, Sozzini odnosi do nowego stworzenia przez Ewangelię. Enyedi uzasadnia to obietnicami proroków:
„Niegdyś bowiem Bóg przez Izajasza obiecał nowe niebo i nową ziemię, przez Jeremiasza nowe przymierze. Apostołowie odnoszą to do czasu i do pojawienia się Chrystusa. I o Nim mówi się, że On sam jest nowym człowiekiem, nowym Adamem, że ma nowe królestwo, nowych obywateli (Łk 19,12.27; Mt 21,41) — czemuż więc nie także nowe stworzenie? Zaiste, nieraz mówi się, że przez Chrystusa dokonało się nowe stworzenie. A zatem sama rzecz nie tylko nam to radzi, lecz wręcz nas zmusza, abyśmy i to słowo Jana rozumieli o nowym stworzeniu.”
György Enyedi, Objaśnienia miejsc biblijnych dotyczących Trójcy (Explicationes locorum, 1598) — Ewangelia według Jana › J 1: O prologu Ewangelii Jana
Nie chodzi więc o stworzenie nieba i ziemi, lecz o wszystko, co wraz z Ewangelią stało się nowe: nowe przymierze, wspólnota wierzących, nadzieja życia wiecznego. Katechizm mówi o rzeczach, „które należą do nowego stworzenia dokonanego przez Jego Ewangelię”.
Jana 1,14: „A to Słowo ciałem się stało”
Jeśli Słowem jest sam Jezus, jak można o Nim powiedzieć: „A to Słowo ciałem się stało” (J 1,14)? Katechizm stawia stronę przeciwną przed dylematem:
„Stać się człowiekiem lub narodzić się mówi się o kimś, kto wcześniej nie istniał. A jeśli Mowa w sensie właściwym stała się ciałem — bo nic nas nie zmusza do odstępowania od dosłownego znaczenia — to albo rzeczywiście była już osobą, zanim stała się ciałem, albo nie była. Jeśli była osobą, to — stając się ciałem, to jest inną substancją — przestała być ową substancją, a w konsekwencji i ową osobą, którą była. Nie była zatem owym jedynym Bogiem. Jeśli zaś nie była rzeczywiście istniejącą osobą, tym mniej była owym jedynym Bogiem.”
Katechizm Rakowski — O poznaniu Chrystusa › Wcielenie Chrystusa i jego świadectwa biblijne › Słowo stało się ciałem
Greckie egeneto może według Katechizmu znaczyć także „była”: „Mowa była ciałem”, to znaczy człowiekiem, „nędzy, uciskom i wreszcie śmierci podległym nie mniej niż pozostali ludzie”. „Ciało” oznacza w Biblii śmiertelnego człowieka: „gdyż jest ciałem” (Rdz 6,3). Enyedi odsyła do Hbr 2,14: ponieważ dzieci „społeczność mają ciała i krwi”, Chrystus „także stał się ich uczestnikiem”. Dzieci jednak nie stały się ciałem, lecz urodziły się jako ludzie — i to samo dotyczy Chrystusa. Tak samo Sozzini rozumie słowa „w ciele przyszedł” z Pierwszego Listu Jana (zob. niżej).
Jana 1,15.30: „Bo pierwej był niż ja”
Chrzciciel mówi o Jezusie: „idzie za mną mąż, który mię uprzedził; bo pierwej był niż ja” (J 1,30). Mąż, który był przed starszym od Niego Janem — czyżby więc jednak istniał przed narodzeniem? Enyedi, idąc za Bezą, wykazuje, że greckie emprosthen („przed”) nigdzie w Nowym Testamencie nie jest używane w znaczeniu czasowym i że druga część zdania uzasadnia pierwszą:
„Jeśli zaś powiemy, że zarówno ἔμπροσθέν μου, jak i πρῶτός μου oznacza czas, to dowodzi się tego samego tym samym, a w słowach Chrzciciela byłoby jawne pustosłowie. Cóż to bowiem, proszę, byłby za wniosek: «Był co do czasu przede mną, bo był co do czasu wcześniej niż ja»? To tak, jakby ktoś powiedział: «Arystoteles żył przede mną, bo istniał co do czasu wcześniej niż ja».”
György Enyedi, Objaśnienia miejsc biblijnych dotyczących Trójcy (Explicationes locorum, 1598) — Ewangelia według Jana › J 1,15
Chodzi o rangę. Jezusa przedłożono nad Chrzciciela, ponieważ jest „znakomitszy”. Nowy Testament Rakowski tłumaczy w tym samym duchu: „bo był znakomitszy niż ja”.
Zstąpił z nieba: Jana 3,13; 6,38.62; 16,28
„Bom zstąpił z nieba”, mówi Jezus (J 6,38), oraz: „Cóż, gdybyście ujrzeli Syna człowieczego wstępującego, gdzie był pierwej?” (J 6,62). Wolan zarzucał Sozziniemu, że Chrystus świadczy o swoim pochodzeniu z nieba wyraźnie „i bez osłony mowy przenośnej”. Sozzini odpowiada najpierw, że i Wolan nie może brać tych słów dosłownie:
„Jakże jednak śmiesz twierdzić, że Chrystus mówił tak bez żadnej przenośni, skoro w tej samej mowie powiada, że chleb, który da, jest Jego ciałem, które da za życie świata, i skoro przedtem raz po raz zaświadczał, że ten ożywiający chleb zstąpił z nieba? Z pewnością ciało Chrystusa zostało ukształtowane w łonie Dziewicy Maryi, a nie spadło naprawdę z nieba — a przynajmniej ty sam tak sądzisz. A zatem «zstąpić z nieba» w słowach Chrystusa z konieczności trzeba rozumieć inaczej, niż te słowa, jak ci się zdaje, brzmią.”
Fausto Sozzini, O naturze Jezusa Chrystusa (De Jesu Christi natura) — Pierwsza odpowiedź na napomnienie Andrzeja Wolana › Zstąpił z nieba
„Zstąpić z nieba” znaczy w języku Pisma przede wszystkim „wyjść od samego Boga” — tak jak chrzest Jana był „z nieba” (Mt 21,25), a każdy dobry dar „z góry jest” (Jk 1,17). Paweł nazywa Chrystusa człowiekiem „z nieba” i dodaje, że jaki jest ten niebieski, tacy też są niebiescy (1 Kor 15,47–48). Enyedi wnioskuje: gdyby to wyrażenie oznaczało ruch w przestrzeni, trzeba by „i o wszystkich pobożnych mówić, że rzeczywiście zstąpili z nieba”.
Potem jednak Sozzini idzie o krok dalej — i tu właśnie pojawia się najbardziej osobliwa nauka socynian. Słowa o zstąpieniu i ponownym wstąpieniu można nawet rozumieć dosłownie, jeśli odnieść je do człowieka Jezusa:
„Cóż jednak w końcu wyniknie, jeśli przyzna się, że Chrystus — mówiąc prawdziwie i właściwie — był w niebie, zanim po śmierci został tam wzięty? Czy wynika stąd może, że istniał od wieczności albo przynajmniej zanim narodził się z Maryi? Bynajmniej. Mógł bowiem naprawdę być w niebie, zanim umarł, a po tym, jak narodził się z Maryi; i nie tylko mógł, ale — że tak powiem — nawet musiał. Jeśli bowiem ów człowiek Paweł, sługa Chrystusa, przed swoją śmiercią został porwany aż do trzeciego nieba i był w samym raju, to w żaden sposób nie wydaje się nam prawdopodobne, by sam Chrystus — mianowicie ów człowiek — nie był przed śmiercią w niebie i by sługa osiągnął w tym życiu więcej niż Pan … Zwłaszcza jeśli Paweł, jak to jest prawdopodobne, został tam porwany po to, by ujrzeć owe tajemnice Boże, o których sam świadczy, że je widział i że człowiek nie może ich wypowiedzieć: w takim razie co do Chrystusa, w którym poznanie wszystkich rzeczy Bożych było bez miary — jak też być musiało — w żaden sposób nie wydaje się, by można było wątpić, że przebywał tam przez pewien czas, zanim publicznie podjął powierzony Mu przez Ojca urząd napawania ludzi niebiańską nauką.”
Fausto Sozzini, O naturze Jezusa Chrystusa (De Jesu Christi natura) — Pierwsza odpowiedź na napomnienie Andrzeja Wolana › Udzielanie się właściwości
W drugiej odpowiedzi Wolanowi Sozzini nazywa ten wykład „najprawdziwszym” i zapewnia: „ów Jezus z Nazaretu był w owym międzyczasie przez pewien czas w niebie”. Greckie hopou ēn to proteron w J 6,62 może jego zdaniem znaczyć także „gdzie był już kiedyś przedtem” i nie dowodzi stałego przebywania w niebie. Co do J 3,13 stwierdza, że według słów samego Chrystusa zstąpił „sam Syn Człowieczy — to jest On jako człowiek”. Katechizm Rakowski przejął tę naukę. Na pytanie, skąd Jezus znał wolę Bożą, odpowiada:
„Pytanie: W jaki zaś sposób sam Pan Jezus doszedł do znajomości tej Bożej woli?
„Odpowiedź: Przez to, że wstąpił do nieba i tam oglądał swego Ojca oraz owo życie i szczęśliwość, którą nam zwiastował, i wszystko, czego miał nauczać, usłyszał od tegoż Ojca; skąd następnie został z nieba zesłany na ziemię i obdarzony bezmiarem Ducha Świętego, za którego natchnieniem wypowiedział wszystko, czego nauczył się od Ojca.”
Katechizm Rakowski — Urząd prorocki Jezusa Chrystusa › Źródło poznania Chrystusa
Porwanie Jezusa do nieba przed Jego publicznym wystąpieniem jest osobliwością teologii socyniańskiej. Sozzini opiera je na brzmieniu J 3,13 i 6,62 oraz na przykładzie Pawła, który „zachwycony był aż do trzeciego nieba” (2 Kor 12,2). Podaje ramy czasowe: po narodzeniu i przed objęciem publicznego urzędu; dokładniejszego momentu nie wskazuje. Katechizm Rakowski go naucza, Enyedi i Crell uważają je za możliwe. Enyedi proponuje obok tego wyjaśnienie, że Chrystus był przed swoim narodzeniem w niebie „w Bożym przeznaczeniu”. Kto w tym punkcie nie idzie za Sozzinim, może mimo to podzielać jego główną tezę: żadne słowo Pisma nie wymaga, by Jezus żył przed swoim narodzeniem.
Posłany na świat: Galacjan 4,4
Erasmus wnioskował z posłania Syna, że został On posłany po to, by się narodzić, a więc istniał wcześniej. Sozzini przeciwstawia mu brzmienie słów Pawła: „Lecz gdy przyszło wypełnienie czasu, posłał Bóg onego Syna swego, który się urodził z niewiasty” (Ga 4,4).
„Dobry Boże, cóż słyszę? Ktoś miałby być posłany, by się narodzić? Któż kiedykolwiek tak mówił? Z pewnością przytoczone przez ciebie świadectwa nie mówią, że Chrystus został posłany, by się narodzić. Ale powiesz, że taki jest twój wykład. Przedziwny to zaiste wykład, który każe Pawłowi mówić coś przeciwnego temu, co mówi otwarcie! Mówi on bowiem, jak sam przytoczyłeś jego słowa, że Bóg posłał swego Syna, zrodzonego z niewiasty. Otóż kto zostaje posłany jako zrodzony, ten jest już zrodzony, gdy go się posyła.”
Fausto Sozzini, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Argument jedenasty: „Posłał swego Syna”
„Zostać posłanym na świat” znaczy: otrzymać urząd wśród ludzi. Jezus mówi to tymi samymi słowami o swoich uczniach: „Jakoś ty mię posłał na świat, tak i ja posyłam je na świat” (J 17,18). Enyedi wyciąga stąd wniosek:
„Że zaś takie wyjście i takie posłanie nie oznacza żadnej preegzystencji w niebie, łatwo wykazać na podstawie podobnych słów. Chrystus mówi bowiem w J 17,18: «Jak Ty (Ojcze) posłałeś mnie na świat, tak i ja posłałem ich na świat». A w J 20,21: «Jak mnie posłał Ojciec, tak i ja posyłam was». Jeśli więc z tego, że Chrystus został przez Boga posłany na świat, trzeba wnioskować, że był wcześniej w niebie, to samo trzeba będzie powiedzieć i o apostołach; Chrystus mówi bowiem, że posłał ich w ten sam sposób.”
György Enyedi, Objaśnienia miejsc biblijnych dotyczących Trójcy (Explicationes locorum, 1598) — Ewangelia według Jana › J 16,28
Podobnie Jezus mówi przed Piłatem: „Jam się na to narodził i na tom przyszedł na świat, abym świadectwo wydał prawdzie” (J 18,37) — najpierw się narodził, potem przyszedł na świat, jak podkreślają Sozzini i Katechizm. A gdy Ojciec posłał Syna (1 J 4,14), to według Sozziniego nie dlatego, że Syn był już przedtem Zbawicielem, lecz po to, „aby był Zbawicielem świata” — tak zresztą oddaje ten werset Biblia Gdańska. Także słowa o wyjściu i powrocie w J 16,28 mówią o posłaniu i powrocie do domu, nie o życiu przed narodzeniem.
Jana 8,58: „Pierwej niż Abraham był, jam jest”
Mało które słowo Jezusa jest tak często przytaczane na dowód Jego istnienia przed narodzeniem (J 8,58). Sozzini zauważa najpierw, że Jezus nigdy nie twierdzi, iż widział Abrahama: to Abraham jako prorok oglądał zawczasu dzień Chrystusa (J 8,56). Następnie zwraca się ku gramatyce. Grecki bezokolicznik zależy, jak twierdzi, od czasowników w czasie teraźniejszym i dlatego należy go odnosić do przyszłości: „zanim Abraham się stanie”. A ta część zdania należy według niego nie do słów „jam jest”, lecz do „powiadam wam”:
„Choć, jak sądzę, ów człon zdania, πρὶν Ἀβραὰμ γενέσθαι, należy łączyć raczej nie ze słowem εἰμί, lecz ze słowem λέγω; a słówko ὅτι, czyli «że», które w tym zdaniu trzeba koniecznie dopowiedzieć, należy postawić nie przed nim, lecz bezpośrednio przed słowem εἰμί, tak że całe to miejsce oddaje się po łacinie tak: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, zanim Abraham się stanie: że to Ja jestem.”
Amen Amen dico vobis, antequam Abraham fiat, quod ego sum.
Fausto Sozzini, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Argument czwarty: „Zanim Abraham był, Ja jestem” › Odczytanie słów Chrystusa
„Jam jest” ma tu ten sam sens co w J 8,24 („jeźli nie wierzycie, żem ja jest”): jestem Chrystusem. A Abraham dopiero „się stanie” tym, co oznacza jego imię:
„Ów człowiek Abraham wprawdzie już się stał; ale jeszcze nie stało się to, co oznaczało jego imię i z powodu czego to imię zostało mu przez Boga nadane. Jeszcze nie dostąpiło wiary wiele narodów, i dlatego ów człowiek Abraham, który jest ojcem wierzących, nie stał się jeszcze ojcem wielu narodów; i nie można było jeszcze powiedzieć, że sam Abraham prawdziwie się stał, skoro «Abraham» to nic innego jak «ojciec mnóstwa», czyli wielu narodów. … Jak więc Chrystus przy innej okazji napominał Żydów, aby chodzili, póki mają światłość, i nieraz otwarcie im groził, że stanie się tak, iż królestwo Boże zostanie dane narodom, a oni sami zostaną go pozbawieni, tak też w tym miejscu napomina ich nie bez cichej groźby, aby — zanim przed narodami otworzą się drzwi wiary — uznali, że On jest Chrystusem.”
Fausto Sozzini, O naturze Jezusa Chrystusa (De Jesu Christi natura) — Pierwsza odpowiedź na napomnienie Andrzeja Wolana › Zanim Abraham się stał
Enyedi uważa zwykły przekład za błąd językowy: „Któż bowiem mówiłby tak: «Zanim Aleksander walczył z Dariuszem, jestem»?”. Katechizm Rakowski uzupełnia owo „Ja jestem” na podstawie J 8,12 do „Ja jestem światłością świata”, a Nowy Testament Rakowski tłumaczy: „zanim Abraham się stanie, jam jest”. Sozzini sam podkreśla, że wykład ten nie pochodzi od niego, lecz od męża, który „pierwszy w naszym wieku” wydobył na światło prawdę o istocie Chrystusa. Chodzi zapewne o jego stryja, Lelia Sozziniego.
Jana 17,5: „Tą chwałą, którąm miał u ciebie, pierwej, niżeli świat był”
„A teraz uwielbij mię ty, Ojcze! u siebie samego tą chwałą, którąm miał u ciebie, pierwej, niżeli świat był” (J 17,5). Erasmus wyczytywał z tego prośbę o powrót do chwały, której Chrystus miał „przed założeniem świata zażywać w niebiosach”. Sozzini odsyła do tej samej modlitwy, w której Jezus sam objaśnia swoje słowa: „albowiemeś mię umiłował przed założeniem świata” (J 17,24). Przed światem Chrystus miał chwałę tak, jak wierzący mają łaskę, „która nam jest dana w Chrystusie Jezusie przed czasy wiecznemi” (2 Tm 1,9): w postanowieniu Bożym.
„Owa miłość zatem, którą Bóg umiłował nie tylko Chrystusa, lecz także nas w Nim przed założeniem świata, jest przyczyną, dla której Chrystus słusznie powiedział, że już wtedy miał jasność, czyli chwałę u Boga, albo że została Mu przez Niego dana — i dla której my możemy słusznie mówić to samo o sobie. Nie mówił jednak Chrystus tak o sobie dlatego, że już wtedy rzeczywiście ją posiadał.”
Non autem ita locutus est de se Christus, quia jam tum illam reipsa haberet.
Fausto Sozzini, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Argument szósty: „Chwała, którą miałem u Ciebie, zanim świat był” › Chrystus sam objaśnia swoje słowa
Z tym wykładem Sozzini nie jest odosobniony. Powołuje się przy tym — co zaskakujące — na trynitarza: Augustyn w swoich homiliach na Ewangelię Jana odniósł to miejsce do człowieka Chrystusa i objaśnił je przez przeznaczenie:
„A teraz uwielbij mnie; to znaczy: jak wtedy, tak i teraz; jak wtedy w przeznaczeniu, tak i teraz w dopełnieniu. Uczyń na świecie to, co u Ciebie było już przed światem; uczyń w swoim czasie to, co postanowiłeś przed wszystkimi czasami. … Tak bowiem my zostaliśmy wybrani, jak On został uwielbiony: ponieważ zanim świat był, nie było ani nas, ani Jego samego, pośrednika między Bogiem i ludźmi, człowieka Chrystusa Jezusa.”
Augustyn, Homilie na Ewangelię Jana 105, przytoczone przez Fausta Sozziniego, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Argument szósty › Świadectwo Augustyna
Katechizm ujmuje to w zdaniu, że można mieć coś „u Ojca”, a mimo to wówczas rzeczywiście nie istnieć. Sozzini mówi w innym miejscu ogólnie: „To bowiem, co Bóg postanowił uczynić, uważa się za już uczynione”. Uproszona chwała zakłada ponadto coś, czego przed światem nie było. Bóg dał Chrystusowi „moc i sąd czynić; bo jest Synem człowieczym” (J 5,27). Sędzia żywych i umarłych, ustanowiony dlatego, że jest człowiekiem, nie mógł posiadać tej chwały rzeczywiście przed stworzeniem ludzi. Dokładnie to mówi Piotr o krwi Chrystusa, baranka „przejrzanego przed założeniem świata” (1 P 1,20).
Filipian 2,5–11 i 2 Koryntian 8,9: postać Boża i postać sługi
„Tego tedy bądźcie o sobie rozumienia, które było i w Chrystusie Jezusie. Który, będąc w kształcie Bożym, nie poczytał sobie tego za drapiestwo równym być Bogu, ale wyniszczył samego siebie, przyjąwszy kształt niewolnika” (Flp 2,5–7). Zarówno dla Erasmusa, jak i dla Wolana tak głębokie uniżenie zakładało wcześniejszą chwałę. W odpowiedzi Wolanowi Sozzini zaczyna od podmiotu zdania:
„Otóż sam Jezus Chrystus prawdziwie nie istniał, zanim był człowiekiem — nawet gdyby ów «Logos», którego obok tego człowieka sobie zmyśliliście, rzeczywiście już istniał. «Jezus» jest bowiem imieniem własnym tego człowieka, a «Chrystus» znaczy «Namaszczony» i dlatego z konieczności odnosi się do człowieka. Natury Boskiej bowiem nie można namaścić i nie potrzebuje ona namaszczenia.”
Fausto Sozzini, O naturze Jezusa Chrystusa (De Jesu Christi natura) — Pierwsza odpowiedź na napomnienie Andrzeja Wolana › Filipian 2: postać Boża
Paweł stawia ponadto Chrystusa za wzór. Wzór zaś trzeba móc zobaczyć i naśladować. Enyedi unaocznia to obrazem:
„Gdyby na przykład ktoś chciał przykładem zachęcić drugiego do szybkości i mówił tak: «Bądź szybki, jak widzisz, że szybki jest tamten ptak», przykład ten byłby niezręczny. Napominany mógłby bowiem odpowiedzieć, że nie jest ani ptakiem, ani nie ma skrzydeł, ani nie umie latać, i dlatego też nie jest zobowiązany być szybki. Tak samo napomnienie Pawła byłoby niezręczne i puste, gdyby zdanie przeciwników było prawdziwe. Według nich bowiem taki jest sens słów Pawła: «Bądźcie pokorni jak Chrystus, który, choć przed matką był wiecznym Bogiem, potem stał się człowiekiem albo przyjął ciało». Na to Filipianie mogliby odpowiedzieć, że ani nie byli przed swoją matką wiecznymi bogami, ani nie mogli, ani nie mogą stać się ludźmi; nie wynika więc stąd, że i oni muszą być pokorni, jeśli Chrystus był pokorny.”
György Enyedi, Objaśnienia miejsc biblijnych dotyczących Trójcy (Explicationes locorum, 1598) — List do Filipian › Flp 2,5
„Postać Boża” była według Sozziniego boską mocą, którą Jezus sprawował na ziemi. Rozkazywał „morzu, wiatrom i burzom, a ponadto wszystkim chorobom i niemocom, i samej śmierci, wreszcie demonom”. Tej równości z Bogiem nigdy nie uważał „za łup, lecz zawsze za udzielony mu dar”, a złożył ją w męce „na pozór”, gdy pozwolił się pojmać, bić i ukrzyżować. Tak samo Sozzini czyta 2 Kor 8,9: Chrystus był bogaty w niebiańskie dary i boskie działania, „gdy głosił Ewangelię królestwa Bożego”, a stał się ubogi, gdy w swojej męce przestał z nich korzystać. Sozzini tłumaczy dosłownie: „żebrał, będąc bogatym”. Wreszcie według nauki kościelnej ten, kto się uniżył, nie byłby tym samym, który został wywyższony:
„Ponadto ten, kto się uniżył, w rzeczywistości nie byłby tym samym, który potem został wywyższony. Jak bowiem chcecie, uniżył się Bóg, wywyższony zaś został człowiek. Bóg zaś, czyli natura Boska, tak jak nie może zostać wywyższona, tak też nie może się w rzeczywistości uniżyć.”
Fausto Sozzini, O naturze Jezusa Chrystusa (De Jesu Christi natura) — Pierwsza odpowiedź na napomnienie Andrzeja Wolana › Filipian 2: postać Boża
Dlatego w hymnie następuje wywyższenie jako nagroda: „Dlatego też Bóg nader go wywyższył i darował mu imię, które jest nad wszystkie imię” (Flp 2,9), a wszystko dzieje się „ku chwale Boga Ojca” (Flp 2,11).
Kolosan 1,15–17 i Hebrajczyków 1,2: „Przezeń stworzone są wszystkie rzeczy”
„Który jest obrazem Boga niewidzialnego i pierworodny wszystkich rzeczy stworzonych. Albowiem przezeń stworzone są wszystkie rzeczy, które są na niebie i na ziemi” (Kol 1,15–16). Przeciw Wolanowi Sozzini czyni z tytułu pierworodnego dylemat:
„Jeśli zaś wyrażenie «wszelkiego stworzenia» odnosi się do dawnego stworzenia rzeczy, to Chrystus musiał z konieczności istnieć jako rzecz stworzona przed stworzeniem nieba i ziemi, jak mówił Ariusz. Słowo «pierworodny» odnosi się bowiem nie tylko do godności, lecz przede wszystkim do czasu; jest to oczywiste z samego tego miejsca. … Dlatego, jeśli nie chcesz być arianinem, musisz koniecznie przyznać, że nie ma tam mowy o pierwszym stworzeniu rzeczy, lecz o drugim: w którym Chrystus zaiste nie tylko co do godności, lecz także co do czasu, jako rzecz stworzona, poprzedza wszystkie rzeczy stworzone — jak wszyscy przyznają; i tak wszystko będzie zupełnie jasne.”
Fausto Sozzini, O naturze Jezusa Chrystusa (De Jesu Christi natura) — Pierwsza odpowiedź na napomnienie Andrzeja Wolana › Kolosan 1: pierworodny stworzenia
Paweł wymienia: „bądź trony, bądź państwa, bądź księstwa, bądź zwierzchności”, a nie słońce, rośliny i zwierzęta. Ma na myśli nowy porządek wszystkich istot rozumnych, odkąd Bóg ustanowił wzbudzonego z martwych Chrystusa głową nad aniołami i ludźmi (Ef 1,20–22). Sozzini objaśnia to obrazem wziętym z życia państwowego:
„A to mianowicie dlatego, że — jak powiedzieliśmy od początku — owe rzeczy zostały stworzone przez Chrystusa, to znaczy przekształcone, głównie o tyle, o ile On sam zaczął nad nimi panować, nimi kierować i nimi rządzić. Pomijając bowiem to, że już samo to nadaje nową postać owej hierarchii, która przedtem nie miała takiego Pana i Rządcy, jest to także przyczyną, że wszystkim, którzy się w niej mieszczą, władza i urzędy mogą zostać zmienione, pomnożone lub umniejszone, jak Mu się spodoba. Tak widzimy, że się dzieje, gdy ktoś zostanie księciem i panem jakiejś rzeczypospolitej. I nikt nie odważy się zaprzeczyć, że ta rzeczpospolita już przez to, że zyskała księcia i pana, którego przedtem nie miała, zyskała zarazem nową postać.”
Fausto Sozzini, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Argument czternasty: „Przez Niego wszystko zostało stworzone” › Okoliczności tego miejsca i porównanie z Listem do Efezjan
A to, że Chrystus jest „przed wszystkimi” (Kol 1,17), należy według Enyediego „odnosić nie do czasu, lecz do godności”.
To samo dotyczy Hbr 1,2, gdzie Bóg przez Syna „i wieki uczynił” — Biblia Gdańska oddaje tu wiernie greckie aiōnas, które wiele przekładów tłumaczy jako „świat” lub „wszechświat”. O jakie wieki chodzi, wyjaśnia sam autor: „Albowiem nie Aniołom poddał świat przyszły, o którym mówimy” (Hbr 2,5). Katechizm dodaje, że wieki te zostały uczynione przez Tego, którego Bóg „ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy”, a to nastąpiło dopiero po zmartwychwstaniu. Sozzini ujmuje tę regułę tak:
„Lecz mówię: ponieważ samo przez się wydaje się rzeczą zupełnie śmieszną i niedorzeczną przypisywać Chrystusowi, że przez Niego świat został najpierw stworzony, jeśli wcześniej nie jest pewne, że On już wtedy istniał, gdy świat najpierw stworzono — albo przynajmniej, ponieważ nigdzie nie napisano wyraźnie niczego o tym, by owo pierwsze stworzenie dokonało się przez Niego — jest rzeczą zupełnie stosowną, aby miejsca, w których mówi się, że stworzenie dokonało się przez Chrystusa, rozumieć nie o pierwszym, lecz o drugim stworzeniu.
„Nie ma bowiem ani nie może być nic niedorzecznego w tym, że drugie stworzenie dokonało się przez Chrystusa; a że się dokonało, to jest zarówno najpewniejsze, jak i najlepiej poświadczone.”
Fausto Sozzini, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Argument czternasty: „Przez Niego wszystko zostało stworzone” › Ostatni zarzut
Wypowiedzi o stworzeniu przez Chrystusa nie opisują zatem początku świata, lecz nowy początek, który Bóg ustanowił wraz ze wzbudzonym z martwych Chrystusem.
Hebrajczyków 1,6.10–12: aniołowie i psalm o stworzeniu
W pierwszym rozdziale Listu do Hebrajczyków przypisuje się Chrystusowi także słowo psalmu, które mówi o stworzeniu: „I tyś, Panie! na początku ugruntował ziemię, a niebiosa są dziełem rąk twoich” (Hbr 1,10, za Ps 102,26). Sozzini odpowiada, że autor przytacza ten fragment ze względu na to, co następuje: na przemianę tego wieku i wieczne trwanie Króla. Pierwsze zdanie musiał — jego zdaniem — przytoczyć tylko dlatego, że bez niego dalszy ciąg byłby niezrozumiały. Przede wszystkim zaś stworzenie świata nie pasuje do tego, czego rozdział ma dowieść:
„Wtedy zatem, zapewnia ten boski pisarz, Chrystus stał się znakomitszy od aniołów, gdy — czy też po tym, jak — dokonawszy przez samego siebie oczyszczenia grzechów naszych, usiadł na prawicy majestatu na wysokościach. Któż więc nie widzi, że niemożliwe jest, by na poparcie owej wyższości Chrystusa nad aniołami, którą ma na myśli i którą następnie podejmuje się potwierdzić z Pism Świętych, przytoczył świadectwo, w którym Chrystusowi przypisywano by pierwsze stworzenie nieba i ziemi?”
Fausto Sozzini, O istnieniu jednorodzonego Syna Bożego (De unigeniti Filii Dei existentia) — Argument piąty: „Ty, Panie, na początku założyłeś ziemię” › Dlaczego przytoczony jest cały psalm
Enyedi argumentuje tak samo: gdyby apostoł chciał dowieść, że Stwórca jest większy od swoich stworzeń, mógłby sobie oszczędzić wszystkich tych świadectw. „Nikt zaś nigdy nie wątpił, że Stwórca jest wznioślejszy od stworzenia”. Także pokłon aniołów (Hbr 1,6) dotyczy według Sozziniego Wywyższonego: należał się Mu on „dopiero po śmierci krzyżowej, jako nagroda za najwyższe posłuszeństwo”. Katechizm podaje wreszcie sens, w jakim nawet pierwsze stworzenie można odnieść do Chrystusa. Ponieważ Bóg przeznaczył Go do chwały przed wszelkim stworzeniem, świat „został stworzony ze względu na Mesjasza”.
Jana 12,41 i 1 Koryntian 10,4: Izajasz i opoka na pustyni
„To powiedział Izajasz, gdy widział chwałę jego, i mówił o nim” (J 12,41). Czy zatem Izajasz widział Chrystusa, który już wtedy żył? Sozzini odnosi „chwałę jego” do objawienia się Boga w Iz 6 i wskazuje na starożytny rękopis, który według uwagi na marginesie greckiego wydania Roberta Estienne’a miał „chwałę Bożą”. A nawet jeśli chodzi o Chrystusa, Izajasz widział Jego chwałę tak, jak widzą prorocy: „nie tę, która była wówczas obecna, lecz przyszłą”. Podobnie jest ze zdaniem Pawła o Izraelitach na pustyni: „albowiem pili z opoki duchownej, która za nimi szła; a tą opoką był Chrystus” (1 Kor 10,4). Opoka, mówi Katechizm, była Chrystusem nie w sensie właściwym, lecz „w przenośnym, mianowicie dlatego, że była Jego obrazem i figurą”. Enyedi przypomina, że znak wskazuje zwykle na to, co nieobecne i przyszłe. A gdy Paweł napomina: „Ani kuśmy Chrystusa, jako niektórzy z nich kusili” (1 Kor 10,9), to dla Enyediego już z samego imienia „Chrystus”, czyli „Pomazaniec”, wynika, że nie mogło wtedy chodzić o Niego: „Jakże więc mogło być kuszone to, czego nie było?”
Przysłów 8 i Micheasza 5,1: Mądrość i wyjścia ode dni wiecznych
Ze Starego Testamentu przytaczano przede wszystkim dwa miejsca. W Prz 8,22–23 mówi Mądrość: „Pan mię miał przy początku drogi swej, przed sprawami swemi, przed wszystkiemi czasy. Przed wieki jestem zrządzona, przed początkiem; pierwej niż była ziemia”. Katechizm nie widzi w tym osoby, lecz mądrość Bożą: Salomon „wprowadza ją tylko przez prozopopeję jako przemawiającą”, czyli każe jej mówić, jakby była osobą. Paweł nazywa ukrzyżowanego Chrystusa „mądrością Bożą” (1 Kor 1,24), ponieważ na Nim objawia się mądrość Boga. Enyedi dodaje, że Paweł mówi „o ukrzyżowanym Jezusie. W czasach Salomona zaś Jezus ani nie istniał, ani nie był ukrzyżowany”. U Micheasza czytamy o przyszłym władcy z Betlejem, że „wyjścia jego są z dawna, ode dni wiecznych” (Mi 5,1; w Biblii Gdańskiej 5,2). Katechizm odpowiada: „Tu bowiem wspomniany jest początek i dni, które w takiej wieczności nie mają miejsca”. Po hebrajsku słowa te brzmią „od dawna albo od niegdyś, od dni pradawnych”, i Katechizm odnosi je do pochodzenia z dawnych czasów: Chrystus będzie wywodził swój ród od Dawida, „który był zarówno betlejemitą, jak i założycielem rodu i rodziny Chrystusa”.
Pierwszy List Jana: „Co było od początku” i „w ciele przyszedł”
Pierwszy List Jana zaczyna się słowami: „Co było od początku, cośmy słyszeli, cośmy oczyma naszemi widzieli … o Słowie żywota” (1 J 1,1). Sozzini zwraca w swoim komentarzu uwagę na to, że Jan używa rodzaju nijakiego: ma na myśli „nie jakąś persona, lecz rzecz”, mianowicie Ewangelię. A żywot, „on żywot wieczny, który był u Ojca” (1 J 1,2), był u Ojca, „ponieważ mianowicie przedtem nie był obwieszczony, lecz znany był tylko samemu Bogu, który postanowił obdarzyć nim posłusznych Mu ludzi”.
Dalej czytamy: „Wszelki duch, który wyznaje, iż Jezus Chrystus w ciele przyszedł, z Boga jest” (1 J 4,2). Biblia Gdańska oddaje tu wiernie tekst grecki. Luter jednak przełożył „w ciało” (in das Fleisch), i tak też czytali ten werset protestanci czasów Sozziniego za łacińskim przekładem Teodora Bezy; w tym brzmieniu rozumiano go jako wyznanie wcielenia. Sozzini odrzuca tę lekcję. Po grecku stoi en sarki, „w ciele”, a nie „w ciało”, a Jezus Chrystus w ogóle nie mógł — jak dowodzi — przyjść „w ciało”, ponieważ „bez natury ludzkiej albo poza nią nie można Go nawet pomyśleć”. „Przyjść w ciele” znaczy: wystąpić jako śmiertelny, cierpiący człowiek. W tym kontekście pada zdanie, które zwięźle streszcza chrystologię Sozziniego:
„… Jezus Chrystus, który nie jest nikim innym — ani obok Niego, ani przed Nim — jak tylko owym człowiekiem Jezusem z Nazaretu, który zaistniał dopiero wtedy, gdy narodził się z Dziewicy …”
… Jesum Christum, qui nullus alius est nec praeter neque ante ipsum, quam homo ille Jesus Nazaraenus, qui tunc demum extitit, cum ex virgine natus est …
Fausto Sozzini, Komentarz do Pierwszego Listu św. Jana (Commentarius in Epistolam Johannis Apostoli Primam) — Doświadczanie duchów i miłość Boża › Obrona twierdzącej reguły rozeznawania duchów
Zarzuty i odpowiedzi
„W takim razie Jezus jest tylko człowiekiem jak każdy inny.”
Nie. Przez „samego tylko człowieka” Sozzini rozumie kogoś, „kto ma wprawdzie istotę człowieka i poza nią żadnej innej, lecz poza tym może być wyposażony w przymioty, których nie ma wspólnie z żadnym innym człowiekiem”. Jezus został poczęty z Ducha Świętego, jest bez grzechu, przez Boga wzbudzony z martwych i wyniesiony na Jego prawicę. Sozzini nazywa Go nawet Bogiem — nie co do istoty, lecz dlatego, że Bóg Go nim ustanowił, a przecież nie tylko z nazwy: „Otóż Chrystus, choć jest rzeczą stworzoną, jest Bogiem nie tylko w mniemaniu, lecz w samej rzeczy — i to naszym Bogiem, rzeczywiście danym nam i ustanowionym przez owego jedynego Boga”. Jak należy rozumieć cześć oddawaną wywyższonemu Chrystusowi, omawia strona Adoracja Chrystusa.
„To stara herezja Ebiona i Pawła z Samosaty.”
Wolan twierdził nawet, że Bracia czczą Ebiona, Kerynta i Pawła z Samosaty jako świętych. Sozzini odpowiada precyzyjnie. Z Pawłem z Samosaty, biskupem Antiochii w III wieku, zgadzają się — pisze — w tym, że zaprzeczał, jakoby „Syn Boży rzeczywiście istniał, zanim został poczęty w łonie Dziewicy Maryi”, a i poza tym jego pogląd na osobę Chrystusa niewiele odbiega od ich własnego; mimo to nie czczą go jako świętego. Od ebionitów, którzy uważali Jezusa za syna Józefa i trzymali się Prawa Mojżeszowego, dzieli ich to, co najistotniejsze. I odwraca zarzut: nauka przeciwników przypomina raczej Kerynta, według którego niebiański Chrystus zstąpił na człowieka Jezusa dopiero przy chrzcie:
„Cóż więc, pytam, mają te majaczenia wspólnego z poglądem naszych ludzi, którzy niezłomnie wierzą, że Jezus narodził się z Dziewicy Maryi bez żadnego udziału Józefa i bez udziału jego nasienia, i którzy nie uznają żadnego innego Chrystusa prócz tego właśnie Jezusa, który narodził się z Maryi, rzeczywiście poniósł śmierć krzyżową i zmartwychwstał? Czy nie raczej pogląd Wolana i jego zwolenników zgadza się z mniemaniem Kerynta, gdy mówią, że wieczny Syn Boży zstąpił z nieba i złączył ze sobą człowieka w jednej i tej samej hipostazie, a ów Syn cierpiał i zmartwychwstał nie rzeczywiście, lecz tylko według figury mowy, którą nazywają «udzielaniem się właściwości» — podczas gdy w rzeczywistości cierpiał i zmartwychwstał tylko ów człowiek?”
Fausto Sozzini, O naturze Jezusa Chrystusa (De Jesu Christi natura) — Druga odpowiedź na wszystko, co Wolan zarzucił poprzedniej odpowiedzi › Ebion, Kerynt i Paweł z Samosaty
Nauka ta — dodaje Sozzini — nie jest zresztą nowa: Paweł z Samosaty, Fotyn i inni mieli wielu uczniów, a nauczali jej już „sami apostołowie Chrystusa”.
„Czyż Chrystus nie wskrzesił samego siebie?”
Erasmus powoływał się na J 2,19 („Rozwalcie ten kościół, a we trzech dniach wystawię go”) i J 10,18 („mam moc położyć ją i mam moc zasię wziąć ją”). Kto sam siebie wskrzesza, musiałby nosić w sobie istotę, która nie umiera. Sozzini odsyła do znaku Jonasza (Mt 12,40): to nie Jonasz uwolnił się z ryby, lecz zwierzę wyrzuciło go, ponieważ tak chciał Bóg; tak samo otchłań oddała Chrystusa na rozkaz Boży. Greckie labein w J 10,18 znaczy według Sozziniego często nie „wziąć”, lecz „otrzymać”: „Mam moc oddać moje życie i mam moc znowu je otrzymać”. Właśnie w tym leży dla Sozziniego wielkość Chrystusa. Umarł w ufności, że Bóg na nowo podaruje Mu życie.
„Kościół zawsze nauczał inaczej.”
Wolan powoływał się na „nieprzerwany sąd całego Kościoła”. Sozzini odpowiada, że Kościół trzeba mierzyć miarą apostołów, a ci odróżniają jednego Boga, Ojca, od Pana Jezusa Chrystusa (1 Kor 8,6; J 17,3): „Jakże więc Wolan śmie twierdzić, że gardzimy nieprzerwanym sądem całego Kościoła, skoro niezłomnie utrzymujemy właśnie to, co myśleli sami apostołowie?” Tam, gdzie Pismo wydaje się ciemne, obowiązuje reguła, którą Enyedi przypomina wykładaczom Pisma: ludzie rozsądni zwykli „to, co powiedziano ciemno i dwuznacznie, objaśniać i wykładać na podstawie tego, co przekazano jasno i gdzie indziej wyraźnie”.
„Czy trzeba w to wierzyć, by być chrześcijaninem?”
Choć Sozzini tak stanowczo zaprzecza istnieniu Chrystusa przed narodzeniem, swojego odrzucenia tej nauki nie czyni warunkiem wspólnoty. W pierwszej odpowiedzi Wolanowi pisze:
„Wystarcza nam bowiem, co do tej sprawy, jeśli każdy wyznaje: ów najwyższy Bóg Jehowa jest jeden, mianowicie Ten, który jest Ojcem naszego Pana Jezusa Chrystusa, i poza Nim nie ma innego; Jezus z Nazaretu zaś, mianowicie ów człowiek, który rzeczywiście został ukrzyżowany, jest Synem Boga żywego, któremu wszystko zostało przez Boga dane w ręce, którego mamy czcić i od którego mamy oczekiwać życia wiecznego — cokolwiek by ktoś poza tym myślał o samym Synu Bożym co do czasu, zanim narodził się z Maryi. Choć bardzo tego pragniemy i ze wszystkich sił nad tym pracujemy, aby każdy jak najdokładniej poznał samą prawdę.”
Fausto Sozzini, O naturze Jezusa Chrystusa (De Jesu Christi natura) — Pierwsza odpowiedź na napomnienie Andrzeja Wolana › Czym jest Kościół Chrystusowy
A w drugiej odpowiedzi: choć zaprzecza, że Chrystus jest owym Bogiem, który stworzył niebo i ziemię, „nie czynię jednak heretykami tych, którzy to twierdzą”.
Co poświadcza Pismo
Miejscom, które zdają się nauczać istnienia przed narodzeniem, przeciwstawiają się świadectwa mówiące o pochodzeniu Jezusa, Jego posłaniu i wywyższeniu, w ogóle nie wspominając o wcześniejszym istnieniu. Cytaty biblijne na tej stronie podajemy według Biblii Gdańskiej.
- Łukasz 1,35 — „przetoż i to, co się z ciebie święte narodzi, nazwane będzie Synem Bożym”: anioł wskazuje poczęcie z Ducha Świętego jako podstawę Bożego synostwa.
- Galacjan 4,4 — „posłał Bóg onego Syna swego, który się urodził z niewiasty”: posłany jako ten, który już się narodził.
- Rzymian 1,3–4 — „który się narodził z nasienia Dawidowego według ciała; a pokazał się Synem Bożym możnie, … przez zmartwychwstanie”: okazany Synem Bożym przez zmartwychwstanie.
- Dzieje Apostolskie 13,23 — „Z jegoż nasienia Bóg według obietnicy wzbudził Izraelowi zbawiciela Jezusa”: obiecany był potomek Dawida.
- Dzieje Apostolskie 2,36 — „że go Bóg i Panem, i Chrystusem uczynił, tego Jezusa, któregoście wy ukrzyżowali”: panowanie jako dar, a nie jako powrót.
- 1 Tymoteusza 2,5 — „jeden także pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek Chrystus Jezus”: człowiek także po wywyższeniu.
- Hebrajczyków 1,1–2 — „Częstokroć i wieloma sposobami mawiał niekiedy Bóg ojcom przez proroków; w te dni ostateczne mówił nam przez Syna swego”: przez Syna Bóg mówi dopiero w dniach ostatecznych.
- 1 Piotra 1,20 — Chrystus, baranek przejrzany „przed założeniem świata”: wcześniej przejrzany, a nie wcześniej istniejący.
- Jan 17,3 — „aby cię poznali samego prawdziwego Boga, i któregoś posłał, Jezusa Chrystusa”: Posłany zostaje odróżniony od jedynego prawdziwego Boga.
- Hebrajczyków 2,17 — „Skąd miał być we wszystkiem podobny braciom”: brat ludzi, a nie niebiańska istota w ludzkiej postaci.
- Marek 13,32 — O onym dniu „nikt nie wie, ani Aniołowie, którzy są w niebie, ani Syn, tylko Ojciec”: ograniczona wiedza prawdziwego człowieka.
Oddziaływanie
Katechizm Rakowski, wydany w 1605 roku po polsku i w 1609 roku po łacinie, a później rozszerzony przez Crella, Szlichtynga i Ruara, przejął chrystologię Sozziniego aż po szczegóły, łącznie z porwaniem Jezusa do nieba. Pyta też, w jaki sposób właściwe poznanie natury Chrystusa jest „w najwyższym stopniu pożyteczne dla zbawienia”, i odpowiada, że przeciwna nauka zaciemnia chwałę Bożą, podważa nadzieję i czyni z Chrystusa „inny podmiot”. Przy trzecim powodzie wymienia wcześniejsze istnienie wprost:
„Pytanie: Jaki jest trzeci powód?
„Odpowiedź: Owa nauka czyni z Chrystusa samego owego jedynego Boga i twierdzi, że jest On Synem Bożym, który przed poczęciem człowieka Jezusa z Ducha Świętego i przed Jego narodzeniem z Dziewicy, a nawet przed wszystkimi wiekami rzeczywiście istniał, i kieruje naszą adorację, cześć i wiarę na niego; tymczasem ten, kto prawdziwie jest Chrystusem i Synem Bożym, rozpatrywany sam w sobie i dla siebie, byłby dla nich albo bożkiem, gdyby był czczony, albo nie wiadomo, w jaki sposób mógłby być zarazem owym jedynym Bogiem i człowiekiem, i być adorowany zarówno jako ów jedyny Bóg, jak i jako człowiek przez tegoż wywyższony.”
Katechizm Rakowski — O poznaniu Chrystusa › Pożytek właściwego poznania natury Chrystusa › Zafałszowanie prawdziwego Syna Bożego
W swoim niemieckim przekładzie Nowego Testamentu z 1630 roku Bracia Polscy przenieśli ten wykład aż do tekstu biblijnego, jak pokazują przytoczone wyżej przekłady J 1,1, 1,15 i 8,58. W Siedmiogrodzie György Enyedi (1555–1597), superintendent Kościoła unitariańskiego, objaśnił jedno po drugim miejsca, na których opiera się nauka o Trójcy; jego Explicationes ukazały się w 1598 roku, po jego śmierci. W Rakowie Johannes Crell zebrał te argumenty w swoim dziele O jednym Bogu Ojcu (1631). Wreszcie wnuk Sozziniego Andrzej Wiszowaty (1608–1678) w swojej Religii rozumnej przedstawił dowody z J 1,1 i Flp 2,6 jako przykłady nieprawomocnych wniosków:
„Mówi się, że Słowo Boże, to jest Chrystus, było na początku; a zatem było od całej wieczności albo przynajmniej na początku dawnego stworzenia. Tymczasem «początek», gdy odnieść go do przedmiotu, o którym mowa, bywa w Pismach Świętych często brany inaczej, jak J 15,27; 16,4; Łk 1,2; Dz 11,15; 1 J 2,7.24; 3,11; 2 J 5n. Chrystus był w postaci Bożej; a zatem należy to rozumieć o samej istocie Boga. Tymczasem «postać» nie jest w Pismach Świętych brana w znaczeniu wewnętrznej istoty, jak widać w Mt 17,2; Mk 9,2; 16,12; Rz 12,2.”
Andrzej Wiszowaty, Religia rozumna (Religio rationalis) — Siedemnaście dowodów na rzecz używania rozumu › Dowód siedemnasty: praktyka spierających się obala ich własną naukę
Wraz z wygnaniem Braci Polskich około 1660 roku ich pisma trafiły do Niderlandów i Anglii. W Bibliotheca Fratrum Polonorum, wydawanej od 1665 roku w Amsterdamie, zebrano i wydrukowano dzieła Sozziniego. Od tego czasu pytanie, czy Jezus żył przed swoim narodzeniem, stawiane jest także poza tradycją socyniańską: od wspólnot wolnokościelnych, które odrzucają preegzystencję Chrystusa, po badania nad Nowym Testamentem, w których toczy się spór o to, czy już Paweł myślał o takim wcześniejszym istnieniu.
Jezus z Nazaretu jest jednorodzonym Synem Bożym, „i nikt inny, ani obok Niego, ani przed Nim”. Nie żył przed swoim narodzeniem: Bóg przez swego Ducha powołał Go do istnienia w łonie Dziewicy, uświęcił i posłał, wzbudził z martwych i wywyższył ponad wszystko. Słowa o początku i o chwale przed światem mówią o Ewangelii i o wiecznym postanowieniu Boga, słowa o stworzeniu — o nowym stworzeniu, które Bóg przez Niego zapoczątkował; a z nieba zstąpił jako człowiek, posłany przez Boga. Dlatego Chrystus nie jest mniejszy, lecz większy: nie jest niebiańską istotą w ludzkiej postaci, lecz prawdziwym człowiekiem, naszym bratem i wzorem, którego Bóg wyniósł do swego własnego majestatu.
